Trzej piloci British Airways zachorowali podczas lotu z Indii.
Wszystkie trzy jednocześnie.
Wydawać by się mogło, że scenariusz został zaczerpnięty prosto z komedii Samolot. Być może personel pokładowy musiał interweniować i prawdopodobnie przejąć kontrolę nad samolotem, podczas gdy trzej zawodowi piloci walczyli podczas lotu z poważną chorobą. To logistyczny koszmar. To nie jest bezpieczne. I szczerze mówiąc, jest to historia znana wielu pracownikom lotnictwa z pierwszej ręki.
To wydarzenie nie jest anomalią. To tylko skrajny koniec spektrum problemów, których większość członków załogi stara się uniknąć.
“To przerażające, zwłaszcza na wysokości 10 000 metrów. Nie życzyłbym tego nikomu, ani pracownikom, ani pasażerom. “
Dlaczego zatrucie pokarmowe to koszmar dla pilotów i stewardów
Latanie to nie tylko nawigacja. To także kwestia zarządzania własnym zdrowiem. Kiedy jesteś odpowiedzialny za życie setek osób, twoją główną słabością jest żołądek.
Większość specjalistów z branży lotniczej ma horrory związane z zagraniczną kuchnią. Zwykle ma to miejsce podczas lotu do innego miasta (przesiadka). Jest to stosunkowo bezpieczne: możesz zadzwonić do administracji hotelu, zostać w łóżku, opuścić swoją zmianę.
Ale w tym przypadku stało się to podczas lotu.
Jeśli zastanawiasz się, dlaczego to taka wielka sprawa: pilot nie może zwymiotować w toalecie podczas podejścia do lądowania. Stewardessy nie mogą zamknąć się w pomieszczeniu magazynowym, jeśli samolot napotka turbulencje. Ograniczona przestrzeń w kadłubie zamienia źle zjedzony lunch w potencjalną sytuację awaryjną.
Ukryte koszty Delhi Belly dla lotników
Porozmawiajmy o powodzie. W tym przypadku o Indiach.
Określenie „brzuch Delhi” nie bez powodu stało się banałem. To jest rzeczywistość. To jest okrutne. A dla niektórych członków załogi zmienia to nawet ścieżkę kariery.
Rozważ perspektywę doświadczonej stewardessy, która pracuje w powietrzu od 30 lat. W latach 90. trasy były inne. Podróż do Toronto (YYZ) może obejmować lot długodystansowy do Londynu (LHR), przerwę w podróży, następnie lot do Delhi (DEL), kolejną przesiadkę, powrót do LHR i do domu.
To było ekscytujące. Cały tydzień poza domem z tą samą załogą. Młodzi pracownicy błagali o takie rotacje.
Ale potem nastąpił upadek nadziei.
Jak jedna przesiadka zakończyła rotację Indii
Na początku swojej kariery ten członek załogi odbył osiem podróży do Indii. Wszyscy przeszli normalnie na ziemi, aż przyszedł ostatni.
Lot z Delhi do Londynu przebiegł spokojnie. Wylądowała. Zameldowałem się w hotelu. Kłaść się.
Obudziłem się z silnym atakiem choroby.
Nigdy w życiu nie była tak poważnie chora. Hotel wezwał lekarza. Inni członkowie załogi przynieśli sok wiśniowy Ribena i loperamid. Wiedzieli, co robić. Im zależało.
Ale spóźniła się na lot do domu. Wróciła kilka dni później jako bezrobotny pasażer (z głową).
Czy zapisała się na kolejną wycieczkę do Delhi? Nie. Nigdy więcej.
Miłość do ojczyzny nie usuwa traumy psychicznej. Strach przed powtórzeniem tej fizycznej próby trzymał ją z daleka od tych rotacji przez resztę swojej kariery. Była ostrożna. Unikano pikantnych potraw. Zachowałem czujność. Jednak wspomnienie choroby w pokoju hotelowym było na tyle silne, że zmieniło jej wybory życiowe.
Podobny incydent w Bogocie dowodzi, że nie chodzi tylko o Indie
Nie zawsze winny jest subkontynent indyjski. E. coli lub inna infekcja nie zależy od położenia geograficznego.
Piętnaście lat później kolejna przerwa. Tym razem w Bogocie w Kolumbii.
Lunch z owocami morza i makaronem w hotelowej restauracji. Facet przyjechał do niej na trzydniowy postój.
Sześć i pół godziny później była zajęta wymiotowaniem w swoim pokoju hotelowym.
Zadzwoniła do recepcji. Przybyli ratownicy medyczni. Zaproponowali doustny roztwór nawadniający Pedialyte. Chcieli zrobić zastrzyk. Odmówiła. Dlaczego?
“Przestrzegałem ścisłej diety. Nie chciałem spożywać aż takiej ilości glukozy.”
Chciała utrzymać swoje ciało w czystości. Chciałem kontroli.
Co się stało po incydencie w Bogocie
W tym miejscu historia staje się surrealistyczna.
Dwa miesiące później otrzymała list z hotelu. W języku hiszpańskim. Musiałem tłumaczyć.
Hotel wysłał składniki makaronu z owocami morza do laboratorium. W raporcie napisano, że „wszystko jest w porządku”.
Po co?
Myśleli, że ich pozwie.
Nigdy nie miała takich zamiarów. Zadzwoniła do recepcji, żeby ich ostrzec. Chroń kolejnego gościa. Bądź dyplomatyczny. Ale intuicja prawna menedżerów zadziałała. Zaproponowali podjęcie kroków prawnych. Zasugerowała kwestie bezpieczeństwa.
Tego wieczoru poleciała do domu z Bogoty. Poradziła sobie z tym. To nie był dobry pomysł, ale zrobiła to. Chciała tylko zakończyć ten koszmar.
Jak więc członkowie załogi mogą zachować bezpieczeństwo?
Nie ma magicznej tarczy. Nie da się sterylizować każdego posiłku. Nie da się przewidzieć, w którym naczyniu znajdują się bakterie.
Standardowa rada?
- Uważaj, co jesz. Trzymaj się potraw gotowanych, gotowanych na parze lub smażonych, podawanych na gorąco.
- Unikaj ulicznego jedzenia, chyba że jesteś gotowy grać w ruletkę.
- Sam obierz owoce.
- Pij wyłącznie wodę butelkowaną.
- Znaj swoje ograniczenia. Jeśli źle się czujesz, odpocznij. Nie próbuj bohatersko znosić w czasie postoju dla jedzenia.
Jak jednak pokazuje przypadek British Airways, czasami dzieje się tak niezależnie od zastosowanych środków.
Kiedy tak się dzieje, nie są to tylko nudności. Mówimy o niepowodzeniu w działaniu. O bezpieczeństwie. O trzech pilotach, którzy stracili zdolność operowania na wysokościach wśród chmur.
Branża sobie z tym radzi. Załogi dostosowują się. Ale następnym razem, gdy zobaczysz, że samolot zbacza z kursu lub ląduje awaryjnie, warto sprawdzić wiadomości.
Czasami przyczyna jest mechaniczna. Czasem medyczne.
A czasami w Delhi jest to po prostu naprawdę zły posiłek.


















