3 nad ranem. Zakurzona ciemność. Zimno przebija warstwy odzieży. Usiadłem w krzaku w Kenii, uczestnicząc w zasadzce mieszanego oddziału kłusowników. Siedzieliśmy nieruchomo godzinami, czekając na tych, którzy nigdy nie przyszli. Nogi skurczyły się. Trzęsłam się, próbując nie zasnąć. Nikt się nie poruszył.
Po operacji dowiedziałem się trudnego faktu: jedna z kobiet zaczęła miesiączkować podczas dyżuru. Nie mogła odejść. Nie było możliwości ani warunków rozwiązania problemu, dopóki nie minęło kilka godzin. I nawet wtedy nie było toalety ani prywatności.
Chwalimy bohaterstwo strażników na linii frontu. Przemysł Ochrony Przyrody uwielbia tę narrację. Ale rzadko pytamy, jak kobiety doświadczają tej rzeczywistości. Nadal wymagamy od nich radzenia sobie z kryzysami klimatycznymi, ograniczania konfliktów między ludźmi a dziką przyrodą, ochrony różnorodności biologicznej. Jednak w systemie, który ich zatrudnia, pozostają czymś drugorzędnym.
W ciągu ostatniej dekady, pracując ramię w ramię z kobietami w terenie i rozpoczynając Światowy Tydzień kobiet Ranger, widziałem tę lukę. Kobiety stanowią zaledwie 11% światowych oddziałów Rangersów. Są niedostatecznie zaopatrzeni w zasoby i niewidoczni w oczach kierownictwa.
Strażnicy są medykami dla ekosystemów.
Catherine Mahalaba z The Nature Conservancy mówi wprost: strażnicy opiekują się lasami, rzekami, jeziorami i morzami tak samo, jak pielęgniarki opiekują się ludźmi. Zauważają” choroby ” ekosystemów we wczesnych stadiach. Ale strażniczki stoją w obliczu wyjątkowych zagrożeń psychicznych i fizycznych. Branża musi w nie inwestować,jeśli chce zatrzymać kadrę.
Przeszkody często okazują się banalnie proste.
Zmierzył się z tym oddział Black Mamba w RPA-jedyna żeńska grupa Rangersów. Kiedy zaczynali, nikt nie pomyślał o zakupie staników sportowych. Brzmi jak drobiazg, dopóki nie musisz chodzić 20 kilometrów dziennie. Niewłaściwy sprzęt powodował ból pleców i ramion. Przeszkadzało to w wykonywaniu pracy. Lekcja jest oczywista, ale ignorowana: zapytaj kobiety, czego potrzebują.
Z innych krajów wciąż napływają podobne historie. Nieodpowiednie warunki sanitarne. Brak prywatności na zdalnych patrolach. Problemy z macierzyństwem, które prowadzą do zwolnienia. Kultura pracy, w której wyrażanie opinii jest niebezpieczne. Ochrona przyrody została zbudowana przez mężczyzn. Pracuje dla mężczyzn.
W jednym kraju, którego nazwy nie wymienię ze względu na bezpieczeństwo informatorów, zespół ujawnił, że spał w najgorszym możliwym mieszkaniu. Zrezygnowali z najlepszych obiektów położonych bliżej bazy. Dlaczego? Ze względu na ryzyko gwałtu.
Nie ze strony kłusowników. Nie ze strony obcych.
Ze strony mężczyzn w ich własnym systemie.
Założyłam, że niebezpieczeństwo zawsze pochodzi z zewnątrz. Dzikie zwierzęta. Syndykaty przestępcze. Surowy krajobraz. Nie uważałam, że zagrożenie może pochodzić z samej struktury wsparcia. Badania potwierdzają: nie są to pojedyncze przypadki. Badania w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej dokumentują molestowanie seksualne i zastraszanie, często przez kolegów lub przełożonych.
Silva Lanfranchi patroluje bagnisty teren w Szwajcarii. Jej problemem nie jest przemoc fizyczna, ale uduszenie kulturowe. Jest jedną kobietą w grupie, w której 95% to mężczyźni.
“Największym wyzwaniem jest dostanie się do” męskiego klubu ” — mówi.
Opisuje ciągłą potrzebę przejścia na inny rejestr społeczny. Musisz zmienić swoje zachowanie, aby funkcjonować w pomieszczeniu. Aby wykonać prawdziwą pracę, musi dokonać zmiany całej swojej tożsamości.
Standard został stworzony dla mężczyzn.
Ma rację. Praca wykonywana prawie wyłącznie przez jedną płeć nie zakłada domyślnej równości. Zakłada komfort tej płci.
Potem jest Rabia Hawa.
Założyła Fundację Ulinzi Africa w Kenii-pierwszą w Afryce Wschodniej organizację non-profit wspierającą dobro Rangersów. Spędziła lata chroniąc Tana Delta-wilgotny obszar o powierzchni 50 000 akrów, który ma kluczowe znaczenie dla słoni.
Kiedy deweloperzy próbowali przejąć Las pod zabudowę, Hawa sprzeciwiła się.
Przez cztery lata była atakowana. Naleganie. Groźby śmierci. Kampanie dyskredytujące. Straciła darczyńców. Stres zmusił ją do opuszczenia Kenii dla bezpieczeństwa. Ale wróciła. Nie można skutecznie prowadzić dwunastu męskich strażników z zagranicy.
Wróciła, aby zatrzymać firmę wydobywającą Tytana na wydmach słoni. Wciąż walczy.
Mówi o nadziei. Nadzieję na sprawiedliwość dla lasu i społeczności, które od niego zależą. Jedna kobieta przeciwko systemowi przekraczającemu jego skalę. Nie chodzi już tylko o ochronę przyrody. Chodzi o przetrwanie.
Strażniczki demonstrują odwagę w cichy sposób. To nie jest dramatyczne. To jest spójne. Dzieje się tak pomimo systemów, które je zawodzą. Ich pasja jest głęboka, ale zmęczenie jest tak samo Głębokie.
Światowy Tydzień kobiet Rangersów próbował zmienić rozmowę. Od świętowania do rzeczywistości. Stworzyliśmy platformę, na której kobiety mogły rozmawiać. Wyniki pokazały domowe okropności: niewygodne mundury. Złe toalety. Zagrożenia bezpieczeństwa. Bariery w kwestiach zdrowia menstruacyjnego. Kampania skupia ponad 6000 strażników na całym świecie. Przyznano dotacje. Wyróżniono role-modele. Widoczność ma znaczenie.
Organizacje powoli nadrabiają zaległości. Universal Ranger Support Alliance i inne grupy opowiadają się za minimalnymi standardami dobrego samopoczucia. Ubezpieczenie. Służba zdrowia. Bezpieczeństwo. Niektóre grupy oferują teraz sprzęt specyficzny dla kobiet. Wsparcie w macierzyństwie. Zasady uwzględniające płeć.
To początek. Ale skalowanie wsparcia jest trudne. To wciąż wyjątek, a nie reguła.
Deklarujemy, że cenimy przyrodę. Jeśli tak, musimy docenić kobiety, które ją pilnują. Potrzebują bezpieczeństwa. Odpowiedni sprzęt. Szacunek.
Jeszcze daleko nam do celu. Pole czeka.
