Dziś jest 1 czerwca 2026 roku.
Lufthansa przestała przydzielać partnerom miejsca w pierwszej klasie. Nie jutro. Nie w przyszłym miesiącu. Już teraz. W pełni. Wszystko.
Widzieliśmy już takie awarie. Przejściowe trudności. Problemy techniczne. Ale tym razem wszystko jest inne. Sytuacja trwa już ponad miesiąc. To się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Wystarczająco długo, żebym zdecydował, że to nie był błąd. To jest funkcja. Albo przynajmniej jasną politykę.
Długie zanikanie
Bądźmy szczerzy. To nie stało się z dnia na dzień.
To było powolne wyniszczanie. Przez piętnaście lat. Od czasów górnego pokładu Boeinga 747 z szesnastoma wysokimi siedzeniami (ja jestem z tego pokolenia). Okno wykorzystania mil partnerskich systematycznie się kurczy. Wcześniej do wyjazdu było 15 dni? Łatwo. Potem trzy dni? Mający szczęście. A teraz? Zero.
Do czerwca pozostał jeszcze pewien cień nadziei. Jeśli byłeś wystarczająco wytrwały i szybko sprawdziłeś Seats.aero. Mógłbyś złapać wakat. Być może trzy dni przed wylotem, jeśli będziesz cierpliwy i będziesz miał szczęście. Jednak zawsze był to słaby mecz. Branży lotniczej nie podobało się, że mamy narzędzia takie jak seat.aero do wyszukiwania miejsc. Może dlatego polowanie stało się trudniejsze.
Uproszczenie wyszukiwania prowadzi do ściślejszej kontroli. Zawsze.
Teraz tablica jest pusta. Nie ma znaczenia, czy lecisz bezpośrednio, czy z przesiadką. Niemcy lub jakikolwiek inny kraj. Zbiornik partnera jest pusty.
Dlaczego?
Nie wiemy. Oficjalnie.
Być może jest to szczyt sezonu letniego. Linie lotnicze popadają w paranoję.
Być może przygotowują się do nowych strajków. Po co dawać darmowe loty nieznajomym, skoro Twoi pracownicy mogą rozpocząć strajk?
A może to po prostu usterka, która nie chce się naprawić.
Ale czas ma znaczenie.
Świadoma przerwa
Spójrz na kalendarz.
Maj przyniósł w każdym samolocie nowy miękki produkt. Czerwiec przyniósł blokadę dla partnerów.
To nie przypadek.
Lufthansa wprowadza kabiny Allegris. Nowy sprzęt. Trzy miejsca zamiast więcej. Luksus skompresowany. A nagrody partnerskie w tych nowych samolotach? Całkowicie zablokowany od pierwszego dnia. To jak ponowne uruchomienie. Do intensywnego czyszczenia. Odzyskują swój produkt.
Lufthansa wie teraz, jak sprzedawać miejsca. Ich własny program Miles & More przeszedł na ceny dynamiczne. Po co oddawać te miejsca premium członkom United lub British Airways, skoro mogą bezpośrednio na nich zarabiać? Branża się zmienia. Partnerzy dostają okruszki. Macierzysta linia lotnicza je stek.
Czy to koniec na dobre?
Prawdopodobnie.
Kontakty milczą. Cisza mówi głośno w tym biznesie. Wzór został zachowany. Coraz większe ograniczenia. Dynamiczne ceny stają się bardziej agresywne. Skończyła się era zgarniania najwyższej klasy transatlantyckich nagród za grosze za zagraniczne punkty.
Lub zmienia kształt.
Być może Miles & More w końcu otworzy ramiona na waluty zbywalne. American Express, Capital One. Chcą kontroli, to prawda, ale chcą też dochodu. Dzięki temu mogą sprzedać Ci punkty do własnego systemu, w którym oni ustalają cenę i mapę miejsc.
Teraz jest inaczej. Hobby się zmieniło.
Czy było warto? Mamy kilka lat, prawda? Tak. Niewątpliwie. Jednak patrząc w przyszłość, dla innych podróżników tablica wygląda gorzej. Musimy się dostosować. Albo odmów.
Wciąż obserwuję tablicę.
Na wszelki wypadek.
