Global Airlines twierdzi, że dąży do „złotego wieku”. A może po prostu chce Airbusa A380. Albo w ogóle cokolwiek innego.

W całej tej historii jest coś podejrzanego. Nie brakuje podejrzanych premier nowych linii lotniczych. Ale nie ma nic bardziej dziwnego niż ten. Wiosną 2025 r. wykonali dwa loty z Europy do Nowego Jorku i z powrotem. Tylko dwa loty. A potem zatrzymali się. Dlaczego? Nikt nie wie. Prawdopodobnie nawet wtedy nie miało to większego sensu. Nie mają własnej licencji. Do realizacji lotów wynajęli samolot od Hi-Fly.

Teraz wkładka jest nieruchoma. Zaparkowany. Oczekuje gruntownego remontu, który rzekomo został przełożony. James Asquith obwinia „ograniczenia branżowe”. Nazywam to bzdurą.

Minęło dziesięć miesięcy. Prawie całkowita cisza radiowa.

Dopóki nie zacząłem kopać głębiej.

Problemy finansowe narastają

Sytuacja w brytyjskich sądach nie wygląda dobrze. Po uziemieniu A380 zeszłego lata, przeciwko Global Airlines złożono dwa wnioski o likwidację. Czy ostatecznie je odrzucono? Tak. Do firm zdrowych finansowo nie zwraca się jednak takich stwierdzeń. Nie widzisz tego typu pozwów przeciwko aeroklubom lub lokalnym operatorom autobusów, jeśli dobrze sobie radzą.

Potem następuje rezygnacja. Tom Stocelli odchodzi z zarządu. Być może go znasz. Współzałożyciel OnlyFans. Ten człowiek miał pewien autorytet. Był chyba najbardziej godną zaufania osobą związaną z tą operacją. Przynajmniej bardziej niezawodny niż James Hogan, biorąc pod uwagę reputację byłego dyrektora generalnego Etihad.

Stokelli odszedł. Złożono wnioski o likwidację. Wyciągnij własne wnioski. Uważam, że to połączenie jest niepokojące.

Stan Asquitha? Również wygląda chwiejnie. Pamiętacie, jak w zeszłym roku „The Times” umieścił go na liście najbogatszych ludzi poniżej 40. roku życia? 183 miliony funtów w banku. Jak się okazało, bogatsza niż Adele. Liczba ta została uzyskana na podstawie jego innego dużego projektu, Holiday Swap. W 2022 r. zażądali wyceny na 300 milionów funtów – konkurenta Airbnb z 10 milionami użytkowników w 2023 r.

Spójrz na dzisiejszą listę. Nie ma go tam. Niewidoczne. Wartość „najbiedniejszej” osoby na nowej liście nadal wynosi 100 milionów funtów. Jeśli wierzyć tym ocenom, jego bogactwo wyparowało z dnia na dzień. A przynajmniej spadło tak bardzo, że zniknęło z mapy.

Bogactwo jest niestabilne, zwłaszcza gdy jest budowane na chmurach.

Strona właśnie zniknęła

Jak radzi sobie Holiday Swap? Ta „kopalnia złota”?

To nie działa.

Zniknął.

Sprawdziłem. Aplikacja nie ładuje się. Strona internetowa do niczego nie prowadzi. Zapytałem o to Asquitha za pośrednictwem wiadomości. Odpowiedział: „Tak, poddajemy recyklingowi”. To było całe jego przesłanie. Żadnych komunikatów prasowych. Żadnych masowych e-maili do dziesięciu milionów docelowych użytkowników. Po prostu „tak”.

I tu następuje główny cios. Był niedostępny przez tygodnie, może miesiące.

Holiday Swap ma 1,7 miliona obserwujących na Facebooku. To dużo ludzi. Ktoś musiał to zauważyć. Ktoś powinien napisać „gdzie jest moja rezerwacja?” na X, Facebooku lub Twitterze. Nic nie znalazłem. Ani jednego komentarza.

Cisza. Kompletna cisza ze strony bazy klientów. To tak, jakby użytkownicy od początku nie byli prawdziwi.

Rzeczywistość czy fikcja?

Asquith przysięga, że ​​z liniami lotniczymi wszystko w porządku. Nadchodzą wielkie rzeczy. Z pewnością.

Ale spójrz na hałas w tle. Człowiek OnlyFans odszedł. Likwidatorzy próbowali swoich sił. Jego osobisty majątek zniknął z publicznych rankingów. Firma technologiczna, która to wspiera? Martwy w Internecie.

Czyta się jak thriller. Albo jak dokument o tym, jak wszystko się rozpada.

Czy będziemy już mieli okazję zobaczyć nasz odcinek specjalny na Netfliksie?