Linie Emirates potrzebują czegoś więcej niż tylko Boeinga 777-9. Potrzebują ich na czas i w idealnym stanie.

Już teraz? To się nie zdarza.

Dubajski przewoźnik ma zamówienie na 270 samolotów szerokokadłubowych. To przyszłość ich floty, a konkretnie następcy floty Airbusów A380. Wymiana, która, jak wszyscy wiemy, nastąpiła z siedmioletnim opóźnieniem.

Tim Clark, prezes Emirates, nie zamierza pogodzić się z takim stanem rzeczy. Jego ostatnie komentarze to coś więcej niż tylko irytacja. Jest to wypowiedzenie wojny wczesnym partiom produkcyjnym.

Zasugerował, aby Boeing zamienił pierwszą partię kadłubów w słoiki do konserw Heinza. Firma najprawdopodobniej je kupi.

Twardy. Dokładnie. Podkreśla także, dlaczego anulowanie Boeinga 777X przez Emirates** jest obecnie kluczową kwestią w lotnictwie.

Dlaczego pierwsze 10 samolotów to bezużyteczne resztki

Pierwszy 777X zjechał z linii produkcyjnej w 2019 roku. Czy wiesz, ile to trwało? Siedem lat temu.

Samoloty te stacjonowały w Renton w stanie Waszyngton. Czekaliśmy.

Boeing potrzebował czasu na przeprojektowanie składanych końcówek skrzydeł. Wyeliminowanie awarii podczas testów statycznych wymagało czasu. Zajęło trochę czasu, aby dowiedzieć się, dlaczego proces certyfikacji wyglądał jak sito.

Wynik? Zbudowano dziesięć kadłubów. Następnie zostały zmodyfikowane. Następnie ponownie zmodyfikowany. Potem to przetestowali. Potem utknęliśmy.

Clark poleciał jednym z pierwszych kadłubów w 2019 roku. Został on skonfigurowany z wyjątkiem pierwszej klasy. Dziś, w 2026 roku, patrzy na niego jak na ducha przeszłości.

„Modyfikacje kadłuba były niezwykle znaczące ” – powiedział Clark.

„Znaczące” to niedopowiedzenie dekady.

Wyobraź sobie, że kupujesz nowy iPhone. Przynieś to do domu. Portu tam nie ma. Ekran jest nieco inny. Bateria jest przestarzała. Producent mówi: „Poczekaj kilka lat, wyślemy Ci zestaw naprawczy”.

Właśnie takie są te samoloty.

Cytat Clarka był bardzo szczery: „Nie bierzemy tyle, kropka”.

Dlaczego jakakolwiek linia lotnicza miałaby podróżować samolotem zbudowanym przed napisaniem obecnych norm bezpieczeństwa? To koszmar konserwacji. To koszmar pod względem ryzyka prawnego.

Dlatego problemy z wcześniejszą dostawą Boeinga 777-9 wywołują taką panikę w branży.

Wyścig certyfikacyjny: II kwartał 2027 r. – okres?

Emirates nie jest ślepy. Rozumieją, że Boeing się zmienia. Powoli. Rozdzierający.

Clark spodziewa się, że pierwszy nowy 777X (a nie jeden ze starszych kadłubów) przybędzie w drugim kwartale 2030 roku. Nie, poczekaj. II kwartał 2027.

To jest data w kalendarzu. Ale czy ona jest prawdziwa?

Według pierwotnego planu – kwiecień 2020.

Clark nazywa rok 2027 „ambitnym planem”.

Ostrzegł Boeinga: „W pewnym momencie musimy wytyczyć czerwoną linię”.

Tłumaczenie: Przestań zwlekać, bo inaczej wyjdziemy.

Ale czy Emirates mogłyby odejść? To jest pytanie za milion dolarów.

Pułapka duopolu: nie ma wyjścia

Brudny sekret lotnictwa szerokokadłubowego.

Istnieją tylko dwie możliwości. Boeinga. Airbusa.

Jutro nie będzie można kupić samolotu szerokokadłubowego od Comac. Nie będzie można go kupić w Mitsubishi w przyszłym miesiącu.

Kiedy więc Boeing się potknie, linie lotnicze zmuszone są siedzieć spokojnie. Przełknij zniewagę. Obserwuj wiek ich A380. Mam nadzieję, że Boeing nie spali fabryki.

Clark nazwał wcześniej Airbusa A350-1000 „wadliwym”. Teraz jest już blisko zamówienia tego konkretnego modelu. Ale nawet jeśli złoży zamówienie, gdzie w harmonogramie produkcji będą znajdować się sloty? Airbus jest w pełni udekorowany.

Trudności mają także producenci silników (GE, Rolls-Royce, Safran). Idealna burza.

Co stanie się z niechcianymi odrzutowcami?

Wróćmy więc do konserw.

Boeing zezłomował już jeden z wczesnych kadłubów. Dlaczego? Zbyt drogie, aby je modyfikować. Wartość złomu jest zbyt niska.

Czy do gry wejdzie kolejna linia lotnicza?

Mało prawdopodobny.

Linie lotnicze uwielbiają czystą historię. Uwielbiają latające samoloty. Nie lubią kupować lekcji historii.

Jeśli Boeing nie będzie mógł sprzedać tych dziesięciu kadłubów, poniesie straty. Miliardy dolarów zainwestowanego kapitału. Brak przychodów. Żadnych pasażerów.

Po prostu metal.

Czy to zaszkodzi akcjom Boeinga? Tak. Czy to uderzy w akcje Emirates? Nie. Linie Emirates nadal latają samolotami A380 i A350. Oni po prostu czekają.

Podsumowanie

Odmowa Emirates pierwszej partii Boeinga 777X to nie tylko obraza. To jest ocena ryzyka.

Samoloty te są zbyt mocno zmodyfikowane. Za stary. Zbyt ryzykowne.

Boeing musi nadrobić zaległości. Musi posiadać certyfikat aktualnego standardu. Musi to zrobić, zanim inne linie lotnicze zdecydują, że nie ufają programowi.

Bo jeśli nikt nie będzie chciał samolotu, Boeing nie będzie miał biznesu.

Spóźnienie o siedem lat to jedno. Siedem lat opóźnienia plus niesprzedane to fatalne w skutkach.

Linie Emirates o tym wiedzą. Oni czekają. I patrzą.

Następny 777X wkrótce poleci. Wkrótce.

W przeciwnym razie te puszki mogą otrzymać drugą szansę.