Które lotnisko tranzytowe w Azji Środkowej jest najbardziej niezwykłe?
Większość podróżnych marzy o lataniu mało znanymi krajowymi liniami lotniczymi. To niszowe hobby. Niektórzy nazywają to gromadzeniem mil. Nazwałem to po prostu ciekawością. Niedawno poleciałem Turkmenistan Airlines, punktem obowiązkowym dla kolekcjonerów mil. O miejscu w klasie biznes w Boeingu 777 już pisałam. Łatwo o tym mówić. Samolot działa.
Problemy zaczynają się na lotnisku.
Międzynarodowy port lotniczy Aszchabad (kod ASB ) w pełni zasługuje na swoją reputację. To najdziwniejsze przeżycie tranzytowe we współczesnym lotnictwie. Poważnie.
Terminal krzyczy nowoczesnością. Jasne światła. Polerowany marmur. Ogromne sufity. Wygląda, jakby był zbudowany dla dwudziestu milionów pasażerów. Może trzydzieści. Zamiast tego po korytarzach błąkają się trzy osoby. Strażników jest więcej niż podróżnych. To miasto duchów przebrane za luksusowe centrum handlowe.
Przybyłem o 3:40. Miejscowi mieszkańcy twierdzą, że to „godziny szczytu”. W ciągu godziny wylądowały trzy samoloty. To wszystko. To był szczyt obciążenia. Już wtedy miejsce wydawało się opuszczone.
Jak rygorystyczne są kontrole bezpieczeństwa w strefie tranzytowej ASB?
Tutaj zaczyna się zabawa.
Istnieją kontrole bezpieczeństwa. Teoretycznie. Przechodzisz przez skaner rentgenowski. Twój bagaż podręczny ląduje na przenośniku taśmowym.
Ale nic się nie dzieje.
Operator? Nigdzie nie widać. Urządzenie wydaje sygnał dźwiękowy. Przechodzisz przez to. Żaden wykrywacz metalu Cię nie zatrzyma. Żaden pracownik nie macha pistoletem skanerowym. Po prostu… idź dalej.
Czy to jest bezpieczne? Być może.
Czy to ma znaczenie? Prawdopodobnie nie.
Jeden podróżny przede mną zdał sobie sprawę, że zamiast Turkish Airlines zarezerwował bilet do Turkmenistanu. Potrzebował Stambułu. Trafił do Aszchabadu. Błędy się zdarzają. Zwłaszcza, gdy dwie linie lotnicze brzmią podobnie, a jedna z nich przypomina plan filmu szpiegowskiego.
Które udogodnienia na lotnisku w Aszchabadzie naprawdę działają?
Nie szukaj sieci sklepów wolnocłowych. Nie szukaj Starbucksa. Sklepy są otwarte. Lub zamknięte. Czasami oba.
Kierowałem się znakami prowadzącymi do poczekalni klasy biznes. To była długa podróż. Długi, pusty spacer błyszczącym korytarzem. Wszedłem po ruchomych schodach. Oczekiwanie: schronienie.
Rzeczywistość: martwa przestrzeń.
Drzwi do salonu były zamknięte.
Czy w pobliżu znajduje się hotel tranzytowy? Zamknięte
Kafejka internetowa w pobliżu? Jest też ciemno.
Po co budować obiekty i je wyłączać? Nikt nie wie.
I nie licz na komunikację. Standardowa sieć Wi-Fi na lotnisku wymaga do weryfikacji lokalnego numeru telefonu. Większość odwiedzających go nie ma. Mój roaming w T-Mobile też nie działał. Jesteś offline. Całkowicie odizolowany.
Jednym plusem ASB jest personel. W szczególności obecność bezpieczeństwa. Na końcu każdego ruchomego chodnika stoją ochroniarze. Noszą te tradycyjne, duże kapelusze. Nic nie robią. Zegar tyka. Patrzą tylko na pusty korytarz.
Próbowałem zapytać o drogę do salonu. Zaczęły się bariery językowe. Zostałem odesłany z powrotem na dół. Do strefy przylotów. Nie jest jasne dlaczego. Ale grzeczny? Oczywiście tak.
Trudno nie współczuć tym chłopakom. Przychodzenie do pracy, żeby strzec pustki, to szczególny rodzaj nudy.
Czego się spodziewać w salonie biznesowym w Aszchabadzie
W końcu. Salon został otwarty.
Albo raczej. Pozwolono mi wejść.
Od razu dało się wyczuć atmosferę. Z głośników płynęła muzyka klubowa. Nie ciche kawałki do spania. Prawdziwe, ciężkie utwory basowe. O 4 rano. W pustym pokoju. Dziwny. Skuteczny.
W recepcji nikt nie siedział. Kelnerka czekała w kącie. Z drinkiem w dłoni. Podeszła powoli, gdy pojawili się ludzie. Spojrzała na swoje karty pokładowe. Wróciła, żeby dokończyć drinka.
Układ przypominał preludium konferencji hotelowej. Podstawowy. Zimno.
Żywność? Minimalny.
Jakość? Wątpliwy.
Ostrożnie przyjrzałem się wystawie z przekąskami. Jak długo tam stali? Pod tymi jasnymi światłami? W tym cichym powietrzu?
Wtedy wydarzył się cud.
W salonie było Wi-Fi. Prawdziwy dostęp.
Turkmenistan ostro cenzuruje Internet. Najpopularniejsze usługi VPN są natychmiast blokowane. Ale było połączenie. Cyfrowa lina ratunkowa w betonowej kapsule.
Czy warto latać przez Aszchabad dla zgromadzonych mil?
Lotnisko Aszchabad zapewnia dokładnie to, co mówią legendy.
Duże przestrzenie. Mniej ludzi. Zerowa funkcjonalność.
Otrzymujesz estetykę. Marmur. Szkło. Skala.
Tracisz wygodę. Wi-Fi nie działa. Salony śpią. Ochrona śpi.
To ekscytujące. Niewygodny. I absolutnie wyjątkowy.
Latałem po całej Azji Środkowej. Kazachstan wydaje się otwarty. Uzbekistan tętni życiem. Aszchabad patrzy na ciebie. Czekanie. Coś, co nigdy nie nadchodzi.
Twój bagaż podręczny zostanie prześwietlony.
Nikt go nie bada.
Idziesz dalej.
To jest podróż.















