Oscary, największa noc w Hollywood, mają na celu uhonorowanie najlepszych filmów. Jednak z roku na rok wybór Akademii budzi kontrowersje, a czasem oburzenie. Ceremonię oglądają miliony, żeby zobaczyć zwycięzców, ale historia pokazuje, że Akademia nie zawsze wybiera najbardziej zasłużone filmy. W tej recenzji przyjrzymy się najbardziej rażącym przypadkom lekceważenia Oscara, w przypadku których ogólna krytyczna opinia i długoterminowy wpływ wyraźnie przeważają nad wyborem złotej statuetki.
Sprawa Obywatela Kane’a: przeoczone arcydzieło
Być może najbardziej ignorowanym filmem jest Obywatel Kane (1941), często wymieniany jako największy film wszechczasów. Pomimo rewolucyjnego języka kinowego i narracji przegrał z sentymentalnym dramatem How Green Was My Valley o walijskich górnikach. Przyczyna? William Randolph Hearst, którego życie zainspirowało film, wykorzystał swoje ogromne wpływy medialne, aby wywrzeć presję na głosujących członków Akademii. „Jak zielona była moja dolina” nie był sam w sobie złym filmem, ale jego zwycięstwo pozostaje historyczną refleksją w porównaniu z dziedzictwem arcydzieła Orsona Wellesa.
„Szeregowiec Ryan” kontra „Zakochany Szekspir”: Zwycięstwo odniesione przez kampanię
W 1999 roku Zakochany Szekspir w niewytłumaczalny sposób pokonał Szeregowca Ryana w kategorii najlepszy film. Ryan, brutalny i pełen emocji epos wojenny, uważany jest obecnie za jedno z największych osiągnięć kina. Jednak Harvey Weinstein, wpływowy dyrektor studia, rozpoczął agresywną kampanię wspierającą „Zakochanego Szekspira”. Zasypał Akademię projekcjami, bezpośrednio wpłynął na wyborców, a nawet rozesłał DVD, zanim stały się powszechne. Wynik? Zwycięstwo filmu, który w dużej mierze odszedł w zapomnienie, przyćmiony nieprzemijającą siłą wojennego klasyka Spielberga.
„Zawrót głowy”: zapomniane arcydzieło
Zawrót głowy Alfreda Hitchcocka (1958) został początkowo zignorowany przez Akademię i nie otrzymał nominacji do nagrody dla najlepszego filmu. Kilkadziesiąt lat później wspiął się na szczyty list przebojów, wielokrotnie zdobywając pierwsze miejsca w rankingach krytyków, w tym w rankingu magazynu Sight & Sound Brytyjskiego Instytutu Filmowego. Dziś jest niezmiennie wymieniany jako jeden z najwspanialszych filmów wszechczasów, co stanowi świadectwo jego artystycznej wizji. Odmowa uznania ówczesnej Akademii jest poważnym zaniedbaniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wiele innych filmów z tamtej epoki zostało zapomnianych.
Alarmujące zwycięstwo „Gizhi”
W 1958 roku Gigi zdobyła nagrodę dla najlepszego filmu, musicalu, którego fabuła wydaje się obecnie głęboko problematyczna. Fabuła obraca się wokół młodej dziewczyny, która zostaje kochanką bogatego starszego mężczyzny, co budzi odrazę współczesnej publiczności. Pomimo ówczesnej popularności filmu, jego trwałe dziedzictwo zostaje nadszarpnięte przez motywy wyzysku. Dziewięć Oscarów, w tym za najlepszy film, wyraźnie przypomina o poprzednich wyborach do Akademii.
2001: Odyseja kosmiczna: wyprzedziła swoje czasy
Film Stanleya Kubricka 2001: Odyseja kosmiczna (1968) był nominowany tylko do jednego Oscara (za najlepsze efekty wizualne), mimo że był przełomowym osiągnięciem w dziedzinie science fiction. Konserwatywne upodobania Akademii przedkładały tradycyjne opowiadanie nad nowatorskie, eksperymentalne kino. Z biegiem czasu Rok 2001 stał się legendą, wpływającą na pokolenia filmowców. Jego brak na liście nominowanych do nagrody Best Picture pozostaje rażącym pominięciem.
Inni zauważalni ignorujący
Lista nie ogranicza się do tego. Zrób to, co należy (1989) zostało całkowicie zignorowane na rzecz niezapomnianego filmu Prowadź moją pannę Daisy. Wściekły byk Scorsese (1980) przegrał z bardziej konwencjonalnymi „Zwykłymi ludźmi”. A w 1953 roku klasyk westernu „W samo południe” został pokonany w wyścigu o nagrody przez w dużej mierze zapomniany „Największe przedstawienie na ziemi”. Te przykłady ilustrują pewien schemat: Akademia często faworyzuje bezpieczne, mainstreamowe wybory zamiast filmów, które podważają konwencje lub przesuwają granice.
Oscary nie są bez skazy. Chociaż nagrody pozostają kamieniem probierczym kultury, historia pokazuje, że dokonywane wybory często nie odzwierciedlają prawdziwych wartości filmowych. Porażki nie dotyczą tylko poszczególnych filmów, ale ujawniają szersze tendencje w preferencjach Akademii, gdzie przełomowe dzieła często przegrywają z smaczniejszymi, ale mniej trwałymi konkurentami.
